View Article View Article

Walka CCC Team w Szwajcarii i Niemczech

Dopiero ostatnia góra zadecydowała o tym, że Patrick Bevin nie powalczył o sukces etapowy drugiego dnia zmagań w Tour de Romandie. Nowozelandczyk długo utrzymywał się z najlepszymi góralami, kończąc ostatecznie etap w grupie pościgowej. Inny z kolarzy CCC Team, Łukasz Owsian również pokazał się z bardzo dobrej strony, jadąc w ucieczce przez większość dnia. 

168,4-kilometrowy etap, na trasie którego było pięć premii górskich drugiej kategorii, rozpoczął się od bardzo żwawego tempa. Wiele ekip chciało mieć swojego przedstawiciela w odjeździe, więc załapać się do ucieczki nie było łatwo.

W końcu oderwała się 13-osobowa grupka, a miejsce w niej wywalczył sobie Łukasz Owsian. Prowadzący wypracowali blisko czterominutowy zapas, ale był on mocno kontrolowany przez ekipę lidera, Bahrain-Merida.

80 kilometrów przed końcem różnica zaczęła systematycznie maleć i ostatecznie grupka z kolarzem CCC Team została wchłonięta na ostatnich 30 kilometrach, na przedostatnim kategoryzowanym wzniesieniu Col de la Tourne. Wtedy też doszło do solidnego przesiewu w peletonie, który został zredukowany do ok. 40 osób. Wśród nich dalej byli Bevin, Joey Rosskopf oraz Riccardo Zoidl. Ostatni z nich spróbował ataku 24 kilometrów przed końcem, ale jego próba została skasowana. 

Decydujący dla losów rywalizacji okazał się ostatni podjazd, gdzie zdecydowanie przyspieszyli najlepsi górale, główni faworyci klasyfikacji generalnej. Szybki Bevin nie dał rady utrzymać ich tempa i razem z kolegami z ekipy był zmuszony do pogoni. Nie zdołali oni doścignąć prowadzących, ale wygrywając na mecie sprint z grupy pościgowej Nowozelandczyk pokazał, że byłby jednym z kandydatów do wygranej, gdyby wszystko się zjechało. 

Wypowiedzi z linii mety: 

Patrick Bevin

“Dzisiejszy etap był naprawdę wymagający, z trasą która ciągla prowadziła albo w górę, albo w dół i kilkoma kategoryzowanymi wzniesieniami. To, że mieliśmy Łukasza w ucieczce było dla nas bardzo korzystne, bo jazda w peletonie była wystarczająco ciężka w takim terenie.”

„Na ostatnich 40 kilometrach główna grupa powoli topniała i wydawało się, że każdy kolejny podjazd jest cięższy od poprzedniego. Zostało nas około 30-40 i na ostatnim podjeździe, 12 kilometrów przed końcem faworyci klasyfikacji generalnej zaczęli atakować. Niestety nie zdołaliśmy się z nimi zabrać i pomimo tego, że było nas trzech w grupie pościgowej, nie byliśmy w stanie dołączyć do czołówki.”

„Zawsze chce się wygrywać, ale dzisiejszy etap okazał się bardziej odpowiadać faworytom generalki. Ciężko szybkim zawodnikom takim jak ja utrzymać się z góralami. Poza tym na finiszowych metrach, po tak wymagającym etapie, też trudno powiedzieć, jak wszystko by się ułożyło. Dobrze było zobaczyć jak ekipa dziś dobrze współpracowała i z optymizmem czekamy na kolejne dni.”

Łukasz Owsian 

„Od samego startu było dużo skoków, a ucieczka oderwała się mniej więcej na dziesiątym kilometrze. Było nas sporo w grupce i można powiedzieć, że współpraca układała się w miarę dobrze. Wszyscy, poza jednym zawodnikiem, wychodzili na zmiany. Peleton nie pozwolił nam jednak na wiele, gdyż maksymalna przewaga wyniosła dziś około trzy minuty.”

„Postanowiliśmy odpuścić dzisiaj walkę na premiach górskich czy lotnych, skupiając się tylko na tym, by ucieczka dojechała do mety i by z niej powalczyć o jak najwyższą lokatę. Peleton był jednak bezwględny i to się nie udało, ale nie przestaniemy próbować.”

Informacje o wyścigu

3.etap, Neuchâtel – La Chaux-De-Fonds, 168.4km

Top 3: 1. Primož Roglič (Team Jumbo-Visma) 2. David Gaudu (Groupama – FDJ) 3. Rui Costa (UAE-Team Emirates)

CCC Team Top 3: 21. Patrick Bevin 27. Riccardo Zoidl 28. Joey Rosskopf

 

Szybka końcówka i masowy sprint w Eschborn – Frankfurt

Wyścig Eschborn – Frankfurt zgodnie z oczekiwaniami zakończył się pojedynkiem sprinterów. Najszybszy na kresce okazał się Pascal Ackermann (BORA – hansgrohe), a Josef Černý był pierwszym z kolarzy CCC Team plasując się tuż za pierwszą dziesiątką. 

Tempo w peletonie było mocne od samego startu i siedmioosobowa ucieczka krótko cieszyła się z dużego, ponad czterominutowego prowadzenia. Przewaga spadła poniżej minuty i 30 sekund na pierwszym z ośmiu wzniesień, po pokonaniu 50 kilometrów.  Grupa zasadnicza nie chciała jednak skasować tej akcji zbyt wcześnie, dlatego pozwoliła atakującym na odzyskanie kilku minut przed pierwszym podjazdem (z czterech) pod Mammolshain, który liczył 2,3-kilometra o średnim nachyleniu 8,3 procenta i maksymalnym sięgającym 20 procent. 

80 kilometrów przed końcem ucieczka znowu była w zasięgu wzroku i po serii ataków, m.in. w wykonaniu Jonasa Kocha i Laurens ten Dama, na czele uformowała się nowa, sześcioosobowa czołówka.  

Była ona w stanie dojechać do pierwszego 6,4-kilometrowego okrążenia w centrum miasta z niewielkim zapasem, ale również i ona została wchłonięta. Gdy do tego doszło, w peletonie wciąż było czterech kolarzy CCC Team – Černý, Gradek, ten Dam i Wiśniowski. 

W samej końcówce najlepiej ustawiony był Černý i skorzystał z okazji, by sprawdzić się w szybkim i chaotycznym finiszu z udziałem czołowych sprinterów. Przeciął on linię mety na 13.miejscu.

Niestety ścigający się na swoim terenie Koch, był zamieszany w kraksę w drugiej połowie rywalizacji i musiał wycofać się z dalszej jazdy. O stanie jego zdrowia mówi lekarz CCC Team, Dr Michel Cerfontaine na dole relacji. 

Wypowiedzi z linii mety

Josef Černý:

„Trasa była wymagająca, bo praktycznie przez cały dzień droga prowadziła to w górę, to w dół. Jako ekipa dobrze jednak współpracowaliśmy, podążając za różnymi atakami i pod tym względem wykonaliśmy dobrą robotę. Niestety mieliśmy też trochę pecha, gdyż Jonas brał udział w kraksie i w związku z brakiem typowego sprintera w końcówce ja spróbowałem powalczyć o czołową dziesiątkę. Prawie się to udało, a ekipa pomogła mi w tym, bym był na dobrej pozycji na ostatnim okrążeniu. Czułem się dobrze mając za sobą Fleche Wallone oraz Liege-Bastogne-Liege i pod koniec tego wyścigu wciąż miałem moc w nogach na finisz.”

Valerio Piva, dyrektor sportowy:

„Gdy oderwała się ucieczka zachowaliśmy spokój, utrzymując swoje pozycje w peletonie, bo wiedzieliśmy, że w dalszej części zmagań będziemy chcieli atakować. I faktycznie, zarówno Laurens, jak i Jonas jechali aktywnie, ale niestety z powodu kraksy Jonas musiał się wycofać. Szkoda, bo wyglądał na mocnego i zmotywowanego, by pokazać się przed swoimi kibicami.”

„W końcówce nie mieliśmy naszych dwóch najszybszych zawodników, Sajnoka i Van Hoecke, więc poprosiłem kolarzy, by spróbowali czegoś na finiszowych metrach. Bardzo dobrze się zorganizowali i ustawili na odpowiedniej pozycji Černý’ego. Ten zaprezentował się z bardzo dobrej strony w pojedynku z najlepszymi sprinterami na świecie. Jestem zadowolony z tego jak dziś pojechaliśmy i podjętej przez nas próby.” 

Lekarz CCC Team, Dr Michel Cerfontaine:

„Jonas Koch był zamieszany w kraksę w dzisiejszym Eschborn – Frankfurt i nie mógł kontynuować jazdy. Zdecydowaliśmy, że najlepiej będzie przewieźć go do szpitala na obserwację i na szczęście prześwietlenie nie wykazało złamań. Dodatkowe testy potwierdziły również, że nie miał wstrząśnienia mózgu. Zawodnik jest potłuczony, ma bolesne obtarcia na lewej stronie i doznał zwichnięcia stawu barkowo-obojczykowego. Jego przerwa od treningów nie powinna być jednak zbyt długa. Będziemy monitorować jego stan i jutro ustalimy jak będzie wyglądał jego powrót do pełni zdrowia i ścigania.” 

Informacje o wyścigu

Eschborn – Frankfurt

Eschborn > Frankfurt (187.5km)|

Top 3:1. Pascal Ackermann (BORA – hansgrohe) 2. John Degenkolb (Trek – Segafredo) 3. Alexander Kristoff (UAE-Team Emirates)

CCC Team Top 3:13. Josef Černý 53. Kamil Gradek 56. Laurens ten Dam

Photos: banner – Chris Auld, feature image (Tour de Romandie) – Sirotti, main body image (Eschborn-Frankfurt) – Cor Vos

Powiązane artykuły