View Article View Article

Van Avermaet zawiedziony po Paryż-Roubaix 

Van Avermaet nie krył swojego rozczarowania po 257-kilometrowym wyścigu, na trasie którego było 29 sektorów brukowych i który od samego startu był niezwykle intensywny. 

Tradycyjna walka o miejsce w ucieczce przeistoczyła się w prawdziwy wyścig. Peleton nie pozwalał żadnej grupce na oderwanie się w początkowej fazie rywalizacji i dopiero po 80 kilometrach powstała na czele większa grupa. 

Gijs Van Hoecke i Łukasz Wiśniowski rozpoczęli swoją pracę wcześnie, jadąc na czele stawki i kontrolując kolejne akcje, aż do momentu, w którym do ośmioosobowej ucieczki załapał się Michael Schär. Jako, że kilka ekip przespało ten ruch, uformowała się grupka pościgowa. Był w niej Kamil Gradek i po pierwszym odcinku brukowym dojechała ona do prowadzących. 

Ucieczka z Schärem i Gradkiem wypracowała 50-sekundową przewagę nad peletonem, w którym uważnie jechał Greg Van Avermaet, otoczony kolegami z CCC Team. Pomimo ambitnej jazdy pomarańczowego duetu, grupa zasadnicza wchłonęła czołówkę 120 kilometrów przed metą. Chwilę później stawka się podzieliła, ale Van Avermaet cały czas był tam gdzie być powinien. Przed laskiem d’Arenberg wszystko znowu się zjechało, a belgijski mistrz olimpijski wjechał na pięciogwiazdkowe bruki jako pierwszy. 

Z uwagi na kraksy i defekty peleton cały czas się kurczył. Z niego, w pewnym momencie zaatakował Nathan Van Hooydonck, odrywając się z trójką innych kolarzy na sektorze 16., Warlaing à Brillon. Akcja ta również nie dostała jednak zielonego światła i przed 15.sektorem grupka została skasowana. 

W dalszej fazie rywalizacji bardzo wartościową pracę wykonał Guillaume Van Keirsbulck, który wykorzystywał swoje warunki fizyczne do mocnej jazdy po kocich łbach, pomagając ustawić się Van Avermaetowi. 

60 kilometrów przed końcem rozpoczęły się bardziej zdecydowane ataki. Najpierw odjechała trójka Gilbert (Deceuninck-QuickStep), Nils Politt (Katusha-Alpecin) i Ruddier Selig (Bora-hansgrohe), a potem w okolicach sektora Mons-en-Pevele przeskoczyło kolejnych pięciu zawodników. Van Avermaet prowadził pogoń, tracąc kilkadziesiąt sekund. 

Ucieczka zgubiła po drodze dwóch kolarzy i na finałowe 40 kilometrów wjechała z zapasem minuty. Pomimo przyspieszeń w wykonaniu Van Avermaeta i współpracy kilku ekip nie udało się tej straty zniwelować. Belg kontynuował swoją gonitwę na Carrefour de l’Arbre, gdzie swoich rywali zostawili za sobą Gilbert i Politt. Dwójka ta rozstrzygnęła między sobą pojedynek o zwycięstwo na welodromie, a szybszy okazał się Gilbert. Grupce Van Avermatea pozostała wallka o szóstą lokatę i ostatecznie kolarz CCC Team był 12. 

Wypowiedzi z linii mety:

Greg Van Avermaet

„Byłem trochę za daleko, gdy oderwała się szóstka kolarzy i myślałem, że jest jeszcze zbyt daleko do mety na decydującą akcję. Nikt od razu nie zareagował i w tym momencie było praktycznie po wyścigu dla mnie. Czekałem do Carrefour de l’Arbre, by tam spróbować zredukować stratę, ale to mi się niestety nie udało. 

Próbowałem zachować jak najwięcej energii w początkowej fazie rywalizacji, ale w drugiej części nie można już było się oszczędzać. Próbowałem skasować ten odjazd, ale było to bardzo trudne. To był duży błąd, że nie zabrałem się z tą sześcioosobową grupką, więc jestem zawiedziony. Biorąc pod uwagę moją aktualną dyspozycję, powinienem był uzyskać lepszy wynik. Gdybym znalazł się w tej czołówce, to na pewno rywale nie dali by rady mnie zgubić. Takie jest jednak kolarstwo. Był to po prostu błąd taktyczny. 

Fabio Baldato, Dyrektor Sportowy: 

“Jesteśmy oczywiście zawiedzeni, że nie udało się wywalczyć lepszego rezultatu. Wiemy, że Grega stać było na podium, ale takie jest kolarstwo i czasami nie wszystko układa się tak jak byśmy chcieli. Ekipa pojechała dzisiaj bardzo dobrze. Kamil i Michael załapali się do ucieczki, a potem świetnie prezentowali się Nathan i Guillaume, chroniąc Grega. Nasz sprzęt też był dzisiaj fantastyczny. Nie mieliśmy żadnych defektów, czy problemów technicznych. W końcówce Greg był nieco za bardzo z tyłu i gdy oderwała się szóstka kolarzy, ciężko było ją doścignąć. W Paryż-Roubaix albo ma się szczęście, albo nie. Najwidoczniej to nie był nasz dzień.  

Informacje o wyścigu:

Paryż-Roubaix

Compiègne > Roubaix (257km)

Top 3: 1. Philippe Gilbert (Deceuninck-QuickStep), 2. Nils Politt (Katusha-Alpecin), 3. Yves Lampaert (Deceuninck-QuickStep).

CCC Team top 3: 11. Greg Van Avermaet, 42. Guillaume Van Keirsbulck, 47. Nathan Van Hooydonck.

Powiązane artykuły