View Article View Article

Tour de Suisse – 6.etap: Bevin szósty na górskim etapie 

Najkrótszy etap ze startu wspólnego w tegorocznym Tour de Suisse z pewnością nie był też najłatwiejszym. Wszystko za sprawą 8,4-kilometrowego podjazdu o średnim nachyleniu 9,2 procenta do Flumserberg, zakończonym metą oraz premią górską kategorii HC. Do tego doszedł również deszcz, który zaczął padać po pierwszych pięciu słonecznych dniach. 

Początek zmagań obfitował w ataki, gdyż wiele ekip chciało mieć swojego przedstawiciela z przodu w wymagającej końcówce. Kolarze CCC Team też jechali bardzo aktywnie i w końcu Bevin zdołał załapać się do dużej, 25-osobowej grupy. Uzyskała ona cztery minuty przewagi i odnotowano ją 50 kilometrów przed metą. 

Antwan Tolhoek (Jumbo-Visma) i Luis Mas (Movistar Team) byli pierwszymi, którzy zaatakowali u podnóża finałowego wzniesienia, siedem kilometrów przed szczytem. Bevin początkowo stracił kontakt, ale szybko doszedł do nich jadąc swoim tempem. Nowozelandczyk zaimponował umiejętną jazdą pod górę, a za nim rozpoczęła się walka faworytów klasyfikacji generalnej. Tracili oni około minutę, ale jechali mocno. 

Gdy do mety były trzy kilometry Tolhoek zdecydował się na kolejny atak i pomimo tego, że Bevin nie był w stanie za nim ruszyć, nie załamał rąk. Dalej pedałował w swoim rytmie, nie tracąc wiele do prowadzącego. W pewnym momencie z peletonu wyskoczył Egan Bernal (Team INEOS) i na ostatnim kilometrze doszedł Bevina, a Tolhoek utrzymał prowadzenie do samego końca, sięgając po triumf etapowy. 

Determinacja kolarza CCC Team pozwoliła mu na zajęcie szóstego miejsca, kończąc dzień w towarzystwie typowych górali. 

Wypowiedzi z linii mety:

Patrick Bevin:

“Mocno pracowałem na początku, by się oderwać. Nie spodziewałem się, że odjedzie 25 ludzi, ale jako drużyna musieliśmy mieć w czołówce swojego przedstawiciela. Jak się później okazało zwycięzca pochodził właśnie z ucieczki.”

„Grupa uformowała się, gdy wjechaliśmy do pierwszej miejscowości, a z przodu jechało kilka grupek. Potem się one zjechały, a za nimi doszło do pęknięcia w stawce i 25 zawodników znalazło się z przodu. Była to dla mnie niespodzianka, że odjazd był tak duży, gdyż etap był krótki i na końcu czekał podjazd. Jeden z zawodników w ucieczce tracił tylko 45 sekund w generalce, więc w takiej sytuacji nigdy nie wiadomo na co peleton pozwoli. U podnóża mieliśmy dwie minuty przewagi i jak się potem okazało wystarczyło to Tolhoekowi, by sięgnąć po wygraną.”

“Jestem zbyt masywnym kolarzem, więc na takich podjazdach jedyne co mi pozostaje to jazda swoim tempem. Rzadko ma się taką okazję, a w ostatnich dniach czułem, że moja forma idzie do góry. Gdy zostałem doścignięty nadal jechałem mocno, ale byłem zaskoczony, że dopiero na ostatnim kilometrze rywale zaczęli mnie mijać, jadąc dwukrotnie szybciej ode mnie. Zawodnicy atakowali, ale jedynym kolarzem, który utrzymał się z przodu był ostateczny triumfator etapowy, więc zasłużył na to zwycięstwo.”  

„Taki był mój plan. Na podjeździe nie mogłem zrobić nic inaczej. Nie mam żadnych innych kart, którymi mógłbym grać. W etapówkach czasami są takie dni, gdy jazda swoim tempem przed peletonem się opłaca. Grupa nie jest w stanie tak szybko zmniejszać dystansu i nie trzeba odpowiadać na ataki. Jedzie się wtedy pod górę jak na czasówce, całkiem szybko. Jestem bardzo zadowolony z mojej formy i teraz w pełni skupię się na sobotniej czasówce. Dzisiejszy występ to był taki bonus. To był bardzo ciężki etap dla wszystkich, więc dobrze było być w ucieczce”

Informacje o wyścigu

Tour de Suisse

7.etap: Einsiedeln > Flumserberg (120km)

Top 3: 1. Antwan Tolhoek (Jumbo-Visma), 2. Egan Bernal (Team INEOS), 3. Francois Bidard (AG2R La Mondiale)’

CCC Team top 3: 6. Patrick Bevin, 60. Greg Van Avermaet, 64. Michael Schär

Powiązane artykuły