View Article View Article

Tour de France – 8.etap: Ucieczka De Marchiego, ósme miejsce Van Avermaeta

Etap ten nie był typowym odcinkiem górskim, ale brak fragmentów płaskich i nieustanne podjazdy oraz zjazdy sprawiły, że był to bardzo trudny dzień dla wszystkich. Do 4000 metrów przewyższenia dochodził też długi dystans, 200 kilometrów.

De Marchi załapał się do ucieczki po samotnej akcji na początkowych kilometrach, pędząc za trójką, która oderwała się zaraz po starcie. Włoch zdołał przeskoczyć do czołówki w okolicach 22.kilometra i przez kolejnych kilka godzin jechał na czele wraz z Thomasem De Gendtem (Lotto-Soudal), Benem Kingiem (Dimension Data) i Nikim Terpstrą (Total Direct Energie). Kwartet ten wypracował blisko pięciominutową przewagę i utrzymywała się ona na tym poziomie przez dłuższy czas.

70 kilometrów przed końcem, gdy różnica wynosiła ok. trzy minuty, na podjeździe drugiej kategorii pod Côte de la Croix de Part, De Marchi oderwał się od ucieczki razem z De Gendtem. Przyspieszenie to sprawiło, że ich zapas na grupą zasadniczą wzrósł o kilkadziesiąt sekund.

Na zjeździe z premii górskiej jazdę De Marchiego zakłócił drobny incydent, gdy Włoch wypadł na chwilę z drogi na jednym z zakrętów. Na szczęście ten błąd nie kosztował go wiele, gdyż zdołał szybko się pozbierać i dołączyć do De Gendta.

Na ostatnich 50 kilometrach peleton zaczął nieco szybciej zmniejszać straty i do finałowych 20 kilometrów Włosko-Belgijski duet przystąpił z przewagą półtorej minuty. Przed nim był jednak bardzo stromy podjazd trzeciej kategorii, Côte de la Jaillère, gdzie maksymalne nachylenie sięgało 14 procent. Właśnie tam zaatakował De Gendt, a kolarz CCC Team nie był w stanie ruszyć za nim. Ostatecznie został on wchłonięty tuż przed szczytem, 12 kilometrów przed metą.

Pomimo tego, że bardzo przerzedzony peleton doścignął Włocha, nie był to koniec emocji związanych z występem CCC Team. Cały czas w grze o triumf etapowy był Greg Van Avermaet, który był na dobrej pozycji w grupie i po selekcji w trudnym terenie mógł liczyć na wsparcie Simona Geschke.

Ostatecznie jednak po wygraną sięgnął De Gendt, który utrzymał prowadzenie do mety, a Belg finiszował na 8.miejscu, w drugiej grupie pościgowej, 26 sekund za zwycięzcą.

Wypowiedzi z linii mety:

Greg Van Avermaet

„To był bardzo ciężki dzień i tempo było mocne przez cały etap. Dobrze, że mieliśmy Alessandro z przodu, ale czterech kolarzy na taki dystans i teren to nie jest dużo. Byłem zatem zaskoczony, że De Gendt dojechał do samego końca. Tym bardziej, że peleton jechał stałym, mocnym tempem. Ucieczka też pedałowała szybko, ale w grupie zasadniczej było kilka ekip zainteresowanych wygraną etapową. Przez to na pewno nie było dziś łatwo. Przez większość czasu trzeba było jechać na maksa i w końcówce chciałem dać z siebie wszystko w sprincie. Na końcowych kilometrach jechałem za innymi drużynami, a na finiszu byłem w stanie powalczyć z najlepszymi. Choć nie był to sprint o zwycięstwo, to dobrze było zameldować się na kresce w tej zredukowanej grupie.”

Alessandro De Marchi

„To, że pierwsza grupka odjechała zaraz po starcie było czymś dziwnym. Po tym ataku, kolarze jadący w pierwszym rzędzie peletonu zablokowali możliwość oderwania się i jeśli ktoś jechał wtedy dwa metry z tyłu, to jego szanse na zabranie się z ucieczką bardzo zmalały. Chwilę później stawka znowu się otworzyła i byłem w stanie znaleźć swój moment, ruszając samemu i goniąc prowadzącą trójkę. Miałem szczęście, że nie zaatakowałem za późno, że różnica do „zespawania” nie była za duża i że zawodnicy z przodu na mnie poczekali. Jechałem mocno, ale nie na sto procent. Chodziło o to, by trzymać dystans i liczyć na to, że na mnie poczekają. Nie zużyłem na tą pogoń zbyt dużo energii.”

„Był taki moment, gdy ja oraz De Gendt odskoczyliśmy i myślałem, że jadąc tym tempem dojedziemy do mety. Jak zawsze przy tego typu ucieczkach wszystko musi zagrać idealnie. Gdy różne ekipy zaczęły pogoń, nasza przewaga trochę zmalała i o wszystkim zadecydowały sekundy. Gdyby tyle drużyn się nie zaangażowało to myślę, że dojechalibyśmy do samego końca. Widzieliśmy pod koniec, że De Gendt był dzisiaj nie do ogrania. W pewnym momencie pomyślałem, że mam szansę go pokonać, ale teraz sobie uświadamiam, że być może prowadził ze mną jakąś grę. To na pewno nie będzie moja ostatnia ucieczka i będę dalej próbował. Mam nadzieję, że ten dzień pozytywnie wpłynie na moje nastawienie oraz nogi. Zobaczymy. Dam z siebie wszystko, jak zawsze, i do sukcesu będę potrzebował trochę szczęścia.”

Informacje o wyścigu

Tour de France

8.etap: Macon > Saint-Etienne (200km)

Top 3: 1. Thomas De Gendt (Lotto Soudal), 2. Thibaut Pinot (Groupama FDJ), 3. Julian Alaphilippe (Deceuninck- QuickStep)

CCC Team top 3: 8. Greg Van Avermaet, 42. Alessandro De Marchi, 49. Simon Geschke

Powiązane artykuły