View Article View Article

Rosskopf zwiększa przewagę w klasyfikacji najlepszego górala na czwartym etapie Tour Down Under

Etap z Norwood do Murray Bridge liczył 152,8 km a premie sprinterskie usytuowane były na odcinku pierwszych 40 km. Z tego powodu, zawodnicy walczący w klasyfikacji generalnej nie odpuścili żadnego odjazdu i mogli rywalizować o cenne, bonusowe sekundy. Ucieczka zawiązała się więc po ostatniej premii sprinterskiej. Znaleźli się w niej: Joey Rosskopf, Laurens De Vreese (Astana Pro Team), James Piccoli (Israel Start-Up Nation), Jorge Arcas oraz Sergio Samitier (obaj Movistar Team). Udało im się osiągnąć przewagę trzech minut nad peletonem. 

Jedyna premia górska drugiej katorgi – Mount Torrens usytuowana była na 76 km. Średnie nachylenie oscylowało wokół 5,4%, maksymalne wynosiło zaś 12%. Rosskopf postanowił nie czekać do końca, tylko zdecydował się na atak u podnóża. Odpowiedzieć próbował De Vreese, jednak to Amerykanin zameldował się pierwszy na premii i zgarnął 10 punktów. Dzięki temu, Rosskopf ma obecnie 35 punktów i jest liderem klasyfikacji górskiej. Jego przewaga nad  drugim De Vreesem wynosi 18 punktów. 

Harcownicy zostali złapani na 28 km do mety. Peleton spodziewał się bocznego wiatru, który mógł sporo namieszać. Jednak ponieważ ten nie nadchodził, do pracy wzięły się ekipy sprinterskie. Szymon Sajnok został przeprowadzony przez kolegów na czoło grupy, jednak na ostatnich 10 km miała miejsce kraksa, w której leżał również polski sprinter. Sajnok wrócił na rower i ukończył etap, a po jego zakończeniu zostanie poddany dalszym badaniom, aby sprawdzić czy nie odniósł poważniejszych obrażeń. 

Na Murray Bridge triumfował Caleb Ewan (Lotto Soudal). Simon Geschke ukończył etap w grupie i utrzymał siódme miejsce w klasyfikacji generalnej. Niemiec ma 15 sekund  straty do lidera, którym pozostaje Richie Porte (Trek-Segafredo).

Cytaty z linii mety:

Joey Rosskopf:

„Ogólnie czuję się dobrze. Jesteśmy tutaj również po to, aby budować formę na resztę sezonu, ponieważ w przerwie nie dało się wejść w taki rytm ścigania, jaki znamy z wyścigów etapowych. Moje ciało z każdym dniem jest odrobinę bardziej zmęczone, a zwykle w przypadku wyścigów etapowych dzieje się inaczej – po kilku etapach w nogach forma powinna się stabilizować. Było całkiem jasne, że to Mitchelton-SCOTT będzie chciał kontrolować początkową fazę etapu ze względu na bonusowe sekundy, które były do zdobycia. Postanowiłem więc oszczędzać nogi i nie próbowałem uciekać na początku, ponieważ byłaby to strata energii. Kiedy tylko skończyły się premie sprinterskie – odjazd został odpuszczony.

Zdecydowałem się odjechać u podnóża podjazdu, ponieważ chciałem zobaczyć czy wśród kolarzy z ucieczki będzie zainteresowanie walką o punkty. Wolałem rozegrać to w ten sposób, niż wspinać się razem i zostać zaskoczonym jakieś 200 metrów przed szczytem. To była też pewnego rodzaju forma zaskoczenia – mogła pozwolić mi na zrobienie przewagi i zniechęcić innych do pościgu.

Spodziewałem się tego, że De Vreese będzie znów próbował swoich sił w ucieczce, to kolarz, który był aktywny przez ostatnie dni. W kontekście walki o koszulkę dla najlepszego górala, to jego przede wszystkim trzeba pilnować. Oczywiście, trzeba zwracać także uwagę na to, aby punktów nie zgarniał chociażby Richie Porte. Idealnie byłoby zabrać się w kolejny odjazd, co pozwoliłoby mi na utrzymanie tej koszulki.”

Wyniki etapu

Santos Tour Down Under

Etap 4: Norwood > Murray Bridge (152.8km)

Top 3: 1. Caleb Ewan (Lotto Soudal), 2. Sam Bennett (Deceuninck-Quick Step), 3. Jasper Philipsen (UAE Team Emirates).

CCC Team top 3: 34. Fran Ventoso, 35. Simon Geschke, 38. Guillaume Van Keirsbulck.

 

📷 Getty Images

Powiązane artykuły