View Article View Article

Pojedynek sprinterów na wznowienie Tour de France

Po dniu przerwy kolarze wrócili do rywalizacji i przystąpili do 167-kilometrowego etapu z Albi do Tuluzy. Jego profil pozwalał przypuszczać, że główne role odgrywać będą sprinterzy i faktycznie tak było.

Ucieczka dnia uformowała się zaraz po starcie i liczyła czterech kolarzy. Grupy sprinterskie nie pozwoliły jej jednak na wypracowanie przewagi większej niż trzy minuty, a 30 kilometrów przed końcem zapas prowadzących wynosił już tylko półtorej minuty.

Chwilę później doszło do kraksy w peletonie i incydent ten nieco zakłócił pogoń, ale ostatecznie ucieczka została skasowana na finałowych 10 kilometrach. Ostatnim złapanym zawodnikiem był Aimé De Gendt (Wanty Groupe Gobert), który wrócił do stawki pięć kilometrów przed metą.

Tradycyjnie na końcowych kilometrach trwała zażarta walka o pozycje przed sprintem, a z pojedynku najszybszych kolarzy zwycięsko wyszedł Ewan. Van Avermaet był pierwszym zawodnikiem CCC Team na „kresce”, meldując się na 26.miejscu. 

Wypowiedzi z linii mety:

Greg Van Avermaet: 

“Był to stosunkowo nudny etap, aż do chaotycznej końcówki. Nigdy nie wiadomo jak nogi będą się „kręcić” po dniu przerwy i na pewno z każdym kilometrem czułem się coraz lepiej. Na finiszu ekipy sprinterskie mocno walczyły o pozycje, a ja wolałem nie ryzykować. Tym bardziej, że w grze o wygraną byli typowi sprinterzy. Liczymy, że jutrzejszy etap będzie dla nas udany. Cały czas jesteśmy zmotywowani, by powalczyć o zwycięstwo etapowe i musimy szukać każdej do tego okazji.”

Informacje o wyścigu

Tour de France

11.etap Albi > Toulouse (167km)

Top 3: 1. Caleb Ewan (Lotto Soudal), 2. Dylan Groenewegen (Jumbo Visma), 3. Elia Viviani (Deceuninck-Quick Step)

CCC Team top 3: 26. Greg Van Avermaet, 64. Łukasz Wiśniowski, 68. Joey Rosskopf

Powiązane artykuły