View Article View Article

Paryż-Nicea – 4.etap: De Marchi czwarty po całym dniu w ucieczce

Etap ten był jedną z okazji dla agresywnie jeżdżących kolarzy, więc obecność w ucieczce dnia Alessandro De Marchiego nie była zaskoczeniem. Grupka zaczęła się formować w okolicach dziewiątego kilometra. Wśród tych, którzy zainicjowali akcję był De Marchi, a z nim zabrało się sześciu zawodników. Później dołączyło kilku kolejnych, tworząc 13-osobową grupę prowadzącą.

Dzięki zgodnej współpracy wszystkich uciekających, wypracowali oni ponad sześciominutową przewagę. Zaczęła ona maleć ok. 100 kilometrów przed metą. Gdy liderujący rozpoczęli drugi kategoryzowany podjazd dnia, Côte de Trèves (2.kat) wciąż mieli oni trzy minuty zapasu.

W bardziej pofałdowanym terenie, w którym znajdowały się cztery premiowane podjazdy, ucieczka się podzieliła i z przodu pozostało tylko siedmiu zawodników. Wśród nich był De Marchi, który pokazał w ten sposób swoją charakterystyczną determinację.

Włoch kontynuował mocną jazdę i gdy na ostatnim wzniesieniu w czołówce pozostało już tylko czwórka, on dalej był na czele. Na finałowych kilometrach reprezentant CCC Team nadawał mocne tempo i sporą jego zasługą było to, że przewaga prowadzących utrzymywała się na poziomie ok. 50 sekund.

Niestety nie był w stanie odpowiedzieć na przyspieszenie Magnusa Corta (Astana), który ruszył na ostatnim kilometrze i sięgnął po wygraną. De Marchi dał z siebie wszystko, ale ostatecznie przyjechał na czwartym miejscu.

48 sekund po zwycięzcy zameldował się na mecie przerzedzony peleton, a w nim był Amaro Antunes.

Wypowiedzi z mety:

Alessandro De Marchi:

„To był pierwszy z etapów, który od początku był w moich planach, by tu zaatakować. Na papierze to był idealny etap dla ucieczki i tak faktycznie było. Trasa była trudna i była to dla mnie dobra szansa. Cieszę się, że byłem w każdej kluczowej akcji, aż do samego końca. Z 12 osób, grupa skurczyła się do siedmiu, a potem do czterech i wszystko szło dobrze. W końcówce o wszystkim zadecydowało to, jakie kto miał nogi. Moje nie były wystarczająco silne, by powalczyć dziś o zwycięstwo z szybkim Cortem Neilsenem. Może, gdyby finałowe kilometry były nieco inne, byłyby szanse na lepszy wynik.”

„Patrząc teraz na przebieg etapu myślę, że jedyny błąd jaki popełniłem to nie atakowanie w momencie, gdy problemy z utrzymaniem tempa na podjeździe miał Cort Neilsen. Stamtąd do mety było jednak jeszcze daleko i nie wiedziałem, co zrobiliby rywale. Ogólnie rzecz biorąc jestem zadowolony, bo Paryż-Nicea to ciężki, szybki wyścig, w którym wszyscy są w dobrej formie. Fakt, że pod koniec byliśmy w stanie utrzymać 45-sekundową przewagę nad peletonem był bardzo pozytywnym sygnałem. Czasami wygrywa się wyścig nie wtedy, gdy stajesz na podium, ale wtedy gdy masz dobre odczucia przejeżdżając przez linię mety.”

Informacje o wyścigu

Paryż-Nicea

4. etap: Vichy > Pélussin (212km)

Top 3: 1. Magnus Cort Nielsen (Astana Pro Team) 2. Thomas De Gendt (Lotto Soudal) 3. Giulio Ciccone (Trek – Segafredo)

CCC Team Top 3: 4. Alessandro De Marchi 29. Amaro Antunes 53. Laurens Ten Dam

Powiązane artykuły