View Article View Article

Mareczko tuż za pierwszą dziesiątką na trzecim etapie Paryż-Nicea

Po dwóch chaotycznych i szybkich etapach, na których karty rozdawał silny boczny wiatr, tym razem przebieg wydarzeń był spokojniejszy. W początkowej fazie, za sprawą wiatru z przodu, nikt przez długi czas nie podejmował się próby oderwania od stawki.

Pierwsza, bardziej zdecydowana akcja miała miejsce po pierwszej godzinie zmagań, podczas której pokonano zaledwie 31 kilometrów. Oderwało się wtedy ośmiu kolarzy, ale szybko zostali oni doścignięci. Kolejny atak był już bardziej skuteczny, choć tym razem do przodu rzuciło się tylko dwóch zawodników – Ramunas Navardauskas i Alessandro Fedeli (Delko Marseille Provence).

Wypracowali oni ponad pięć minut przewagi, korzystając z nieco korzystniejszych warunków i spokojniejszego wiatru. Różnica ta była później powoli i systematycznie zmniejszana przez przyspieszający peleton. Ekipa CCC Team była wśród tych, które jechały z przodu grupy, pilnując swojego sprintera, Jakuba Mareczko.

Na ostatnich 50 kilometrach wiatr zmienił kierunek, a w grupie zasadniczej zrobiło się bardziej nerwowo z powodu walki o pozycje. Tempo wzrosło, strata do prowadzących zaczęła szybko maleć i ucieczka została wchłonięta 39 kilometrów przed metą.

Kilka kilometrów dalej, na moście, doszło do kraksy, która przyblokowała wielu kolarzy, w tym piątkę z CCC Team. Na chwilę stracili oni kontakt z pierwszą grupą, ale później zdołali wrócić do gry.

Na finałowych 20 kilometrach wszyscy jechali razem, choć na ostatniej, otwartej prostej, peleton mocno się rozciągnął. Kilka ekip próbowało rozerwać stawkę na bocznym wietrze, ale ostatecznie wszystko się połączyło i zwycięzcę wyłonił typowy pojedynek sprinterów.

Dzięki wsparciu Francisco Ventoso, wziął w nim udział Jakub Mareczko, który przeskakując z koła na koło zameldował się na 12.miejscu. Wygrał Sam Bennett (Bora – Hansgrohe).

Wypowiedzi z mety:

Jakub Mareczko:

Po dwóch szalonych dniach ścigania, miło było doświadczyć nieco spokojniejszego wyścigu. Nieco bardziej nerwowo zrobiło się wtedy, gdy ucieczka została skasowana. Myślę, że właśnie z powodu tej nerwowości doszło do kraksy. Tempo nie było wtedy zbyt wysokie.

Koledzy bardzo uważnie dzisiaj mnie pilnowali, a w końcówce trzymałem się koła Frana. Gdy zaczęło wiać z boku nieco straciliśmy, ale zachowaliśmy spokój i razem zdołaliśmy dojść do czołówki. Wszystko się zjechało dwa kilometry przed metą, ale przy wjeździe na ostatni kilometr grupa była mocno rozciągnięta, a ja byłem za daleko.

Dałem z siebie wszystko i udało mi się przeskoczyć o kilka pozycji, przez co mogłem finiszować z najlepszymi. Myślę, że nogi były dziś takie jakie potrzebowałem. Gdybym tylko był lepiej ustawiony, gdy rozpoczął się sprint, to zafiniszowałbym na wyższym miejscu. Ostatnie kilka dni były bardzo trudne i szkoda, że nie udało się osiągnąć na tych etapach więcej. Postaram się jednak wyciągnąć z nich jak najwięcej nauki na przyszłość.

Informacje o wyścigu

Paryż-Nicea

3. etap: Cepoy > Moulins / Yzeure (200km)

Top 3: 1. Sam Bennett (Bora – hansgrohe), 2. Caleb Ewan (Lotto Soudal), 3. Fabio Jakobsen (Deceuninck – Quick Step).

CCC Team top 3: 12. Jakub Mareczko, 53. Francisco Ventoso, 78. Victor de la Parte

Powiązane artykuły