View Article View Article

Gent-Wevelgem: Wymagający dzień na brukach 

Wyścig rozpoczął się na dobre już po samym starcie. Za sprawą licznych prób uformowania ucieczki, po pierwszej godzinie jazdy pokonano aż 51 kilometrów.

Bardzo wcześnie, bo aż 200 kilometrów przed metą peleton pękł na bocznym wietrze i 15-sekundowa przewaga pierwszej grupy, z wieloma przedwyścigowymi faworytami, wkrótce wzrosła do półtorej minuty. Greg Van Avermaet oraz cała drużyna CCC Team jechali w peletonie i nadawali tempo pogoni wraz z innymi ekipami, które nie miały swoich przedstawicieli w odjeździe. 

Różnica ustabilizowała się na poziomie minuty, a na finałowych 100 kilometrach zaczęła powoli maleć. Na wzniesieniu Kemmelberg (75 kilometrów przed końcem) zarówno ucieczka, jak i grupa zasadnicza się podzieliły, a Greg Van Avermaet utrzymywał dobrą pozycję w peletonie, który zaczął powoli wchłaniać nieco słabszych uciekinierów. 

Po selekcji w czołówce, z przodu pozostała tylko czwórka – Peter Sagan (Bora-hasngrohe), Matteo Trentin (Mitchelton-SCOTT), Edward Theuns (Trek-Segafredo), Mike Teunissen (Jumbo-Visma) – która od 65. do 45. kilometra przed metą utrzymywała przewagę w przedziale 30-45 sekund. Wtedy też na skuteczny przeskok zdecydował się Luke Rowe (Team Sky), który dołączył do prowadzących przed ostatnimi podjazdami dnia, Baneberg i Kemmelberg.

Zgodnie z oczekiwaniami na tym ostatnim, gdzie maksymalne nachylenie sięgało 25 procent, doszło do wielu groźnych ataków z głównej grupy. Tuż przed szczytem Zdenek Stybar (Deceuninck-QuickStep) i Wout Van Aert (Jumbo Visma) mieli niewielką przewagę i dołączyli potem do Alexandra Kristoffa (UAE Team Emirates), który oderwał się na dojeździe do wzniesienia. 

Od tego momentu reszta trasy była w większości płaska i przy czołowym wietrze trudno było utrzymać się na czele. Jadąca z przodu piątka została skasowana 20 kilometrów przed metą, co zmotywowało wielu kolarzy do kolejnych akcji.

W nowym peletonie było 28 zawodników i części z nich zależało na tym, by nie doszło do masowego sprintu. Van Avermaet jechał uważnie i jeśli wymagała tego sytuacja ruszał za wybranymi atakami. Ostatecznie o wszystkim zadecydował finisz z grupy, a wygrał go Kristoff. Van Avermaet zajął 20.miejsce, meldując się na mecie 30 minut przed najwcześniejszym, prognozowanym czasem. 

Wypowiedzi z linii mety: 

Greg Van Avermaet:

„Początek był dosyć chaotyczny. Jechaliśmy na dobrych pozycjach, a stawka się podzieliła w nietypowym momencie, bo wiatr wiał wtedy w plecy i my byliśmy nieco za bardzo z tyłu. Trzy ekipy nadawały mocne tempo z przodu, więc trudno było wrócić do gry. Wolałbym być wtedy w pierwszej grupie, bo dla nas taka sytuacja byłaby korzystniejsza. Ostatecznie i tak wszystko się połączyło i myślę, że pojechaliśmy dobry wyścig. Przy tak długiej trasie często pojawia się moment, gdy w ucieczce pojawia się zawahanie i na to liczyliśmy. Jeśli do tego by nie doszło, byłoby po wyścigu. 

Czułem się dobrze przez cały dzień i cieszę się z tego, jakie miałem dziś nogi. Gent-Wevelgem to inny wyścig niż E3 BinckBank Classic i jest trudniejszy dla mnie do wygrania. Próbowałem pojechać możliwie najlepiej i jestem zadowolony z tego, jak pokonywałem podjazdy. Trochę jestem zawiedziony sprintem, gdyż powinien był finiszować przynajmniej w pierwszej dziesiątce, ale z jakiegoś powodu masowe sprinty mi nie leżą w Wevelgem.” 

Valerio Piva, dyrektor sportowy: 

„Od początku wiedzieliśmy, że wiatr będzie odgrywał ważną rolę na początku zmagań. Nastawialiśmy się na pierwsze akcje, szczególnie takie, w które zaangażowanych byłoby wielu kolarzy. Wszystkie te próby były jednak kasowane.”

„Gdy zaczęło wiać z boku stawka się podzieliło, a nas zabrakło w pierwszej grupie, co było oczywiście błędem. Jako, że do końca było jeszcze 200 kilometrów nie spanikowaliśmy. Kilka innych drużyn również nie miało swoich przedstawicieli w czołówce, więc mieliśmy wsparcie przy pogoni.”

„Greg zdołał uniknąć nerwowych sytuacji i na pierwszym podjeździe pod Kemmelberg był na dobrej pozycji. Przy tak dużej grupie i tylu ekipach z wieloma swoimi przedstawicielami trudno było uniknąć masowego finiszu i doprowadzić do sprintu z małej grupki, takiego jak wtedy, gdy Greg wygrał w 2017 roku. W końcówce wiele osób próbowało, ale z uwagi na płaskie, ostatnie 30 kilometrów żadna z tych akcji nie miała szans powodzenia.”

„Nie udało się dziś wywalczyć wysokiej lokaty, ale Greg wyglądał dobrze i na tym możemy budować nasz optymizm. To był bardzo trudny wyścig i uświadomimy to sobie szczególnie wtedy, gdy popatrzymy jak szybko kolarze dziś jechali przez cały dzień.” 

Informacje o wyścigu

Gent-Wevelgem – In Flanders Fields

Deinze > Wevelgem (251.5km)

Top 3: 1. Alexander Kristoff (UAE Team Emirates), 2. John Degenkolb (Trek-Segafredo), 3. Oliver Naesen (AG2R La Mondiale)

CCC Team top 3: 20. Greg Van Avermaet, 64. Gijs Van Hoecke, 66. Michael Schär

Powiązane artykuły