View Article View Article

Alessandro De Marchi w ucieczce na deszczowym etapie Itzulia Basque Country

Odcinek ten był mocno pofałdowany, więc na papierze była to okazja dla uciekinierów. Wszystkie ekipy zdawały sobie dobrze z tego sprawę, więc wiele drużyn chciało mieć swojego przedstawiciela w odjeździe. Formowanie ucieczki trwało ponad 40 minut i dopiero w okolicach 30.kilometra oderwała się siedmioosobowa grupka. Po kilku atakach ze strony kolarzy CCC Team, do czołówki dostał się Alessandro De Marchi, który na wszystkich dotychczasowych etapach prezentował się z dobrej strony. 

Włoch oraz pozostali prowadzący zgodnie współpracowali, budując blisko czterominutową przewagę. Peleton trzymał jednak rękę na pulsie i przed najtrudniejszym wzniesieniem dnia, Bikotz Gane (1.kategoria), spadła ona do poziomu 2’20”. 

De Marchi zameldował się na szczycie jako pierwszy (zasilając swoje konto o 10 punktów do klasyfikacji generalnej), ok. 40 sekund przed grupą goniącą. Z każdym kilometrem selekcja w niej była coraz bardziej bezwględna, ale wciąż z najlepszymi utrzymywał się najwyżej sklasyfikowany w klasyfikacji generalnej, Victor de la Parte. 

De Marchi i Carlos Verona (Movistar Team) byli najmocniejszymi uciekinierami tego dnia i zostali złapania jako ostatni. Akcja Włocha oraz jego towarzysza z ucieczki zakończyła się 13 kilometrów przed metą. 8 kilometrów dalej rozpoczęła się ostatnia punktowana wspinaczka i właśnie tam na akcję zdecydowało się czterech kolarzy. Dojechali oni na metę przed goniącymi, a po zwycięstwo sięgnął lider klasyfikacji generalnej, Maximilian Schachmann (BORA – hansgrohe). 

Pomimo jazdy w ucieczce, De Marchi zachował jeszcze odrobinę sił i był na mecie najwyżej sklasyfikowanym kolarzem CCC Team. Przyjechał w niewielkiej grupce, 50 sekund za triumfatorem. 

Wypowiedzi z linii mety: 

Alessandro De Marchi:

“Dzisiaj chciałem się załapać do dobrej ucieczki, ale ostatecznie wyścig nie ułożył się tak, jakbym sobie tego życzył. Szkoda, ale jak to mówią, peleton ma zawsze ostatnie słowo. Na początku zmagań zaatakowałem we właściwym momencie i powstała siedmioosobowa grupka. Była ona odpowiednio duża, ale niestety nie wszyscy byli w pełni zaangażowani i wierzyli w powodzenie tego odjazdu.”

“Spodziewałem się, że ten etap tak może się zakończyć, ale tak czy tak była to dobra próba z mojej strony, choć niestety nie przełożyła się na wysoką lokatę. Będę dalej próbował, to jedyna opcja.” 

Gabriele Missaglia, dyrektor sportowy:

“Na początku etapu nasi zawodnicy jechali bardzo aktywnie, inicjując ataki. Ostatecznie to akcja De Marchiego się powiodła. To był ciężki dzień, z deszczem i niską temperaturą. Na starcie było tylko siedem stopniu i później nie sądzę, by znacznie wzrosła.” 

„Siedmiu kolarzy dobrze ze sobą współpracowało, ale peleton nie pozwolił im na zbyt wiele. Kilka ekip kontrolowało wyścig, a grupka De Marchiego została skasowana nieco ponad dziesięć kilometrów przed metą. Pomimo zmęczenia nasz kolarz zdołał utrzymać się w peletonie, praktycznie do samej mety. Najważniejsze, że w tych trudnych warunkach, na śliskiej szosie, wszyscy nasi zawodnicy dojechali bezpiecznie do mety.” 

Informacje o wyścigu

Itzulia Basque Country

4.etap: Vitoria-Gasteiz > Arrigorriaga (163.6km)

Top 3: 1. Maximilian Schachmann (BORA-hansgrohe) 2. Tadej Pogačar (UAE-Team Emirates) 3. Jakob Fuglsang (Astana Pro Team)

CCC Team Top 3: 40. Alessandro De Marchi 50. Víctor de la Parte 89. Amaro Antunes

Zdjęcia: Cor Vos

Powiązane artykuły