View Article View Article

Robert Korzeniowski: Jedziemy dalej!

Udało się zbudować społeczność, pobudzić ludzi z najbliższego otoczenia biorących udział w konkursie, a ich samych do twórczego opisywania swoich pasji – mówi Robert Korzeniowski o akcji #CCCTeamFan, w której uczestnicy mogli wygrać bidony, stroje startowe, a także wyjazdy na Giro d’Italia, Tour de France oraz Vuelta a España.

Akcję #CCCTeamFan można ogłosić sukcesem.

Z całą pewnością tak. Odzew był ogromny. Udało się zbudować społeczność, pobudzić ludzi z najbliższego otoczenia biorących udział w konkursie, a ich samych do twórczego opisywania swoich pasji. Powiodła się też akcja komunikacyjna, która miała na celu pokazać, że CCC to polska grupa. To wszystko sprawia, że chcemy jechać dalej! Myślę, że każdy zadowolony fan, który znalazł się w naszym konkursie, przyciąga kolejnych.

Jak w ogóle powstał pomysł na konkurs?

Powstał równolegle z akcją z UNICEF, w której liczyliśmy każdy kilometr przejechany przez kolarzy. Chcieliśmy, żeby taka akcja miała wsparcie wśród kibiców. Z jednej strony wyczynowcy robili coś ważnego, z drugiej mieli za sobą tysiące fanów, którzy kochają rowery i sami na nich jeżdżą. Miałem w pamięci akcje, które sam inicjowałem lub brałem w nich udział. Zawsze jestem zwolennikiem sieciowego docierania do ludzi, którzy nie mieszkają w wielkich miastach i czasem trudno im dotrzeć na imprezę. Siłą mediów społecznościowych jesteśmy w stanie do nich dotrzeć. Do rywalizacji na Stravie włączyły się tysiące ludzi, nie tylko z Polski, ale z całego świata. To wielki sukces! W trakcie jednego z konkursów pojawiło się po kilkanaście tysięcy ludzi.

Sam pan towarzyszył tym, którzy wygrali wyjazdy na Giro d’Italia, Tour de France i Vuelta a España. Za każdym razem poznawał pan nowe historie.

Czasem jesteśmy zmęczeni pracą, a ja przy tych kwalifikacjach fanów, a później poznawaniu ludzi, dostawałem nagrodę. Historie ludzi są niesamowite. Do tego najprawdziwsze emocje. Nie chcę nikogo szczególnie wymieniać, ale weźmy przykład takiego Michała Żylińskiego. Porusza się na wózku, do tego trafił na bardzo trudne warunki, bo mieliśmy skomplikowaną logistykę, a wszystko działo się w 40-stopniowych upałach. A jednak było w tym wszystkim widać, że po prostu kocha kolarzy i kolarstwo. I o każdym ze zwycięzców można tak powiedzieć. Patrzyli z fascynacją na wszystko co się działo. Oglądali z uwagą każdą śrubkę roweru, zwracali uwagę na to, co kolarze jedzą, jak się zachowują, jak patrzą im w oczy… Coś niebywałego. To działało w dwie strony, bo sami zawodnicy wchodzili też w interakcje ze zwycięzcami konkursów. Siedzieliśmy wspólnie długo podczas dnia przerwy w wielkim tourze i trwały tam rozmowy o wszystkim. O życiu, ale i o kaskach do jazdy indywidualnej na czas. Dla mnie było to coś niesamowitego.

Konkurs będzie trwał w przyszłym sezonie?

Na pewno będzie trwał konkurs dla fanów. A w jakiej formie? Pewnie nad tym popracujemy, ale nie zostawimy kibiców samych. Chcemy budować społeczność i ją rozwijać. Ekipa rośnie w siłę i grono fanów też powinno rosnąć razem z nią.

Powiązane artykuły