View Article View Article

Konkurs #CCCTeamFan rozstrzygnięty! Dowiedz się, kto pojedzie na Tour de France.

Druga edycja konkursu #CCCTeamFan zapisana cyframi, to prawie … 2,5 tys. osób z Polski, które podjęły wyzwanie na Strava, z czego 440 zgłoszeń spełniło regulaminowe normy i to spośród nich jury wybrało zwycięzców konkursu Grupy CCC. Łącznie nagrody zgarnęło 253 osoby, bo oprócz 3 wyjazdów na Tour de France, do wygrania było także 50 oryginalnych strojów CCC Team oraz 200 drużynowych bidonów!

Jak wyglądały obrady jury w 2. edycji #CCCTeamFan?

Główne nagrody przypadły Mateuszowi Bireckiemu, Katarzynie Nowak oraz Michałowi Żylińskiemu – każdy z nich przejechał w ciągu 2 tygodni minimum 500 km i przesłał odpowiedź na pytanie, co ich motywuje, by wziąć udział w konkursie #CCCTeamFan. Czym przekonali jury?

Katarzyna Nowak

Tour de France…

.. nareszcie weekend….5:30 owsianka, kawa, napełnianie bidonow świeżo dorobione batoniki energetyczne z daktyli, dopompowanie szytek, wybór stroju – wiadomo Kaśka kręci , musi być stylowo, kask, okulary, jakaś kurtka, przyda się…. o nie, jeszcze pomiar tętna! ..siku…Już!

Wreszcie jadę. Sobota , jest cicho, wszyscy śpią. A ja już jadę!

Wreszcie mogę pojechać trochę dalej! Mam cała sobotę!

A potem niedziele!

Nóżki równo pracują z wysoka kadencja. Czasami pala mocno na „górkach” w Słomczynie, ale buzia jak zwykle uśmiechnięta. Jadę, jadę, ciągnę….jak kolarze na wielkich tourach. Nie poddaje się… O widzę ” koło” przede mną. Zapieram się, dociągam. Jest! Trochę odpoczynku. Ej za wolno! Wystarczy. Jadę dalej! I dalej! I dalej! …to nic ze padam, gdy wracam, to nic, ze jestem brudna, to nic, ze ktos był szybszy, to nic, ze boli…..Ja jestem! Ja żyje! To ja! To moje życie! A jutro? .. będzie jeszcze fajniej! W ciągu tygodnia zdążę przed praca 2 godzinki zrobić….no chyba, ze pada, to siadam na trenażer….bo „moj” nie lubi jak pada na niego. … taki delikatny… Fajna z nas para! Ja dbam o niego, o on dokazuje mi , on to potrafi…

Ile jeszcze będę mogła tak figlować? Życie ma się jedno, może następny rok już nie będzie dla mnie….Chce tam pojechać i dotknąć tego wielkiego świata i poczuć się choć na chwile jego częścią! Chce zobaczyć z bliska prace kolarzy, ich dietę, osoby współpracujące: trenerów, masażystów, fizjoterapeutów, serwisantów, dietetyków.. Jak to wszystko działa? Jak to jest? 3 tygodnie i każdego dnia jechać po 200 km.. to mordercza praca, jak to możliwe? to abstrakcja…ale jakże dla mnie interesująca… perełki! Jestem amatorka, i nie udaje że nią nie jestem, nie madrze się i nie zaginam na startach, nie o to w tym wszystkim chodzi! Dla mnie to czysta przyjemność! Tak boli…czasami, bo musi! Ale wszystko w pewnych granicach. Marze o kilkudniowym tourze, ale czy to wszystko nie za późno?

Wybierzcie mnie, bo jestem jedyna i niepowtarzalna. Kręcę niepokonanie…..zarazam znajomych do sportu, do ruszenia się z kanapy…. to byłaby najwspanialsza chwila mojego życia, to mogło by wpłynąć na wiele osób, które nie potrafią się odnaleźć po 50 tce. A można i trzeba! Trzeba wszędzie być i cieszyć się życiem. Bo trzeba chcieć! Bo trzeba żeby nam się chciało! Bo życie jest jedno! I nikt za mnie nie umrze! Bo to moje życie! I chce być z Wami, tam na Tour the France!

Kasia Nowak

PS. Nawet wróciłam do panieńskiego nazwiska i teraz jestem Kasia N. ….( jak Niewiadoma) ……..ale ta po pięćdziesiątce, żeby się nie myliły. Bo tez świetnie wyglądam, jak wszystkie Kaski😀.

Aaaa… no i jestem Mistrzynia Polski w kolarstwie szosowym, oczywiście, …tak w tej mojej kategorii, po 50 tce😀. Ale jeśli mnie to eliminuje, skreślcie ostatnie zdanie! Ja muszę z Wami pojechać!

Michał Żyliński

Witam serdecznie!
Konkretne wyzwanie, to i konkretna, rozbudowana odpowiedź na 500+ 😉

Co mnie motywuje do podjęcia wyzwania #CCCTeamFAN?

To proste!

Tak jak Team CCC walczę na MAXA i uwielbiam wyzwania!

Chcę sobie kolejny raz udowodnić, że warto stawiać sobie ambitne cele i dążyć do ich realizacji.

To wyzwanie, to kolejny mały krok w przygotowaniach do realizacji mojego największego marzenia, startu na Igrzyskach Paraolimpijskich.

Jeszcze w Marcu 2016 roku nie miałem pojęcia co to znaczy Kolarstwo, ale 8 Marca 2016 zmienił wszystko w moim życiu. Najpierw wypadek – zmiażdżony rdzeń kręgowy, paraliż 80% ciała, brak czucia od klatki piersiowej w dół. Potem długa rehabilitacja i 9 miesięcy szpitalu. I w końcu powrót do aktywności i niezależności – już z perspektywy wózka inwalidzkiego.
Wtedy pojawił się rower, handbike, i na nowo złapałem wiatr w skrzydła. Teraz Kolarstwo jest moją największą pasją i co roku wykręcam tysiące kilometrów na drodze. Cel – wystąpić na Paraolimpiadzie z Orzełkiem na piersi!

Te 500km biorąc pod uwagę pedałowanie rękoma, gdzie cała reszta ciała to ciężar a nawet same ręce nie są w 100% sprawne, to nie lada wyzwanie – ale podjąłem rękawicę!

Nie mogło być inaczej w końcu reprezentuję ideę Zero Załamki i nigdy nie mam zamiaru zrezygnować z walki o marzenia! #zeroZalamki

Mateusz Birecki

Jedna, z pozoru błaha decyzja zmieniła moje życie o 180 stopni. Był to punkt zwrotny, który dzisiaj każdorazowo pozwala mi wierzyć, że jeśli czegoś naprawdę chcę, to bez względu na przeciwności potrafię tego dokonać. Nie wiem jak potoczyłoby się moje życie gdybym siedem lat temu pewnej listopadowej soboty nie kupił zbyt ciasnej kurtki. Wiedziałem, że chcę zrzucić „tylko trochę” kilogramów, skończyło się na sześćdziesięciu. Z pomocą przyszedł rower. Jazda na nim stała się nie tylko pasją i sposobem spędzania wolnego czasu. Rower daje mi wolność, radość i olbrzymią satysfakcję. Oglądając świat z perspektywy kierownicy dostaję energii, którą później przekładam na inne płaszczyzny życia wciąż przesuwając granice swoich możliwości.

W trakcie swojej redukcji kilogramów zobaczyłem w wiadomościach sportowych fragmenty wyścigu Giro d’Italia, w którym błyszczał Rafał Majka. Informacją dnia była zmiana trasy włoskiego wyścigu, kolarze mieli wspinać się na przełęcz Stelvio, ale śnieg i mróz na szczycie zmusiły organizatorów do modyfikacji planów. Słuchając o jej wielkiej sile, która nawet zawodowych kolarzy zmusza do kapitulacji, zapragnąłem tam się kiedyś znaleźć. Wówczas o kolarstwie nie wiedziałem praktycznie nic. Na spełnienie marzenia czekałem pięć lat – ubiegłego lata spakowałem torby, na rowerze dojechałem do Českiej Třebovej, skąd już pociągiem udałem się do Innsbrucka. Serce Tyrolu od wielu lat wzbudzało we mnie mocniejsze bicie serca. Przebitki przy każdej styczniowej relacji z Turnieju
Czterech Skoczni ukazujące piękno gór tylko potęgowały żądzę, aby się tam kiedyś znaleźć. Tak właśnie rozpocząłem tygodniowy „Tour de Dreams” – mój osobisty wyścig za marzeniami. Dzień, w którym wjechałem na Passo dello Stelvio, był przeżyciem, które tak naprawdę ciężko ubrać w słowa, by opowiedzieć emocje, jakie mi wówczas towarzyszyły. Pokonując serpentyny i odliczając kolejnych 49 zakrętów, chciałem, aby czas się zatrzymał. Gdy zauważyłem namalowaną na asfalcie cyfrę „1 km” z moich oczu zaczęły płynąć mimowolnie łzy. Właśnie w tym momencie spełniało się marzenie towarzyszące mi od chwili, gdy prawdziwie pokochałem jazdę na rowerze…

Pamiętam, gdy stawiając pierwsze kroki na rowerze szosowym, udałem się do Sobótki na wspólny trening z Bartkiem Huzarskim. Było to dla mnie nie lada wydarzenie, ponieważ Huzar był wówczas jeszcze aktywnym sportowcem, facetem, który przejechał Tour de France i przeraził media zdjęciem ze swoimi wyżyłowanymi łydkami. Kilka miesięcy po wspomnianym treningu z Huzarem mogłem na własnej skórze doświadczyć, jak jeździ – wówczas aktualny – mistrz świata Michał Kwiatkowski. Dał mi on jedną z najważniejszych lekcji kolarstwa, pokazując przy okazji różnicę, jaka dzieli zawodowców od amatorów. Możliwość styczności z kolarzami zawodowego peletonu daje mi oprócz nowych doświadczeń sporą dawkę motywacji. Udział w Tour de France wraz z polskim zespołem CCC Team byłby pomógłby mi odpowiednio natchnąć się przed wyzwaniem, które zrodziło się w mojej głowie jakiś czas temu, i którego pierwszy etap – przejazdem z Wrocławia na Pico de Veleta – zamierzam zrealizować w sierpniu i wrześniu br. Przez kilka ostatnich lat zdałem sobie sprawę, że życie jest zbyt krótkie i kruche, by przeżyć je byle jak. Tak zrodził się mój projekt kolarskiej Korony Ziemi. Siedem kolejnych miejsc, stanowiących najwyższe dostępne drogi na każdym z kontynentów to kolejne kamienie milowe będące ukoronowaniem wcześniejszej żmudnej pracy, jaką muszę wykonać. Projekt ten pozwala mi rozwijać się na wielu płaszczyznach, a przy okazji pozwala osiągnąć satysfakcję jaka płynie z jazdy na rowerze.

Kolejna trójka spełnia swoje marzenia. Niebawem zrobią to inni, bo przed nami ostatnia edycja konkursu #CCCTeamFan – z wygraną w postaci wyjazdu na Vuelta a España – dla śmiałków, którzy kochają rowery, oraz konkurs rodzinny #CCCTeamFan! Którego zwycięzcy zostaną zaproszeni na Tour de Pologne.

Chcesz wiedzieć więcej? Śledź nasz fanpage na FB oraz IG.

Powiązane artykuły