View Article View Article

Kolejna edycja #CCCTeamFan rozstrzygnięta! Kto pojedzie na Tour de Pologne?

Zakończyła się kolejna edycja konkursu #CCCTeamFan, w którym główną nagrodą jest nie tylko możliwość obejrzenia na żywo zawodów na najwyższym poziomie, ale przede wszystkim możliwość poznania zawodników zespołu CCC Team, który jako pierwszy w historii polskiego kolarstwa występuje w elitarnym UCI WorldTour. 

Zwycięzcy poszczególnych edycji byli już na Tour de France, czy Giro d’Italia, a teraz zwycięzcy kolejnej – dedykowanej rodzinom – odwiedzą trasę Tour de Pologne i osobiście poznają naszych najlepszych kolarzy, a także nowoczesne zaplecze całego zespołu.

Jak przebiegał konkurs?

Żeby wziąć udział w konkursie, trzeba było wraz z całą rodziną wybrać się na wyprawę rowerową w terminie między 17 a 30 czerwca i zrobić z niej kilka pamiątkowych zdjęć.

Następnie opublikować je na swoim profilu na Facebooku bądź Instagramie i opowiedzieć o wycieczce: co ciekawego się na niej przydarzyło, dlaczego była interesująca, lub do czego zainspirowała całą rodzinę.

Spośród wszystkich uczestników tej edycji konkursu #CCCTeamFan, którzy podjęli wyzwanie, jury wybrało zwycięzców. Zostali nimi: Piotr Głogowski z żoną Małgorzatą i córkami Wiktorią i Weroniką, Agnieszka Wolska z bratem Michałem Bartczakiem i synem Igorem oraz Tomasz Tauchert z żoną Magdaleną i córkami Hanną i Emilią. 

Zwycięzcy mają zagwarantowane noclegi i jeden, pełny dzień z CCC Team. W ramach pobytu na Tour de Pologne, zwycięskie rodziny spotkają kolarzy CCC Team, odwiedzą mobilne, nowoczesne i innowacyjne zaplecze teamu, poznają dyrektorów sportowych i trenerów ekipy, a także odwiedzą stanowiska komentatorów sportowych. Przewodnikiem dla zwycięzców podczas tego wyjątkowego dnia będzie legenda polskiego sportu: Robert Korzeniowski!

Jak przekonali do siebie jury?

Rodzina Głogowskich: Wygodne i bezpieczne szlaki

https://www.instagram.com/p/BzBTMYXo4mu/

Pan Piotr z rodziną pojadą na Tour de Pologne 3 sierpnia, a o ich zwycięstwie zdecydowała szczególna pomysłowość i motywacja do wzięcia udziału w konkursie.

„Jesteśmy po naszej pierwszej, aż 3-dniowej rowerowej wyprawy po Roztoczu i wciąż nie możemy ochłonąć – pisała rodzina na Instagramie córki Weroniki. – Techniczne przygotowanie naszych rowerów i wszelkich dodatków mających sprawić, abyśmy czuli się bezpiecznie i komfortowo, sprawiły, że nawet najmniej zaprawieni uczestnicy rajdu nie mieli problemu aby pokonać trasę. Wygodne i bezpieczne szlaki rowerowe, którymi się poruszaliśmy oraz wspaniałe historie, które dane nam było poznać na długo pozostaną w naszej pamięci”.

We wpisie nie zabrakło aspektu kulinarnego, opisu innych atrakcji i podkreślenia rodzinnego aspektu wyzwania #CCCTeamFan.

„Miejsca, które poznaliśmy oraz lokalne potrawy, których spróbowaliśmy sprawiły, że na pewno wrócimy jeszcze na Roztocze – czytamy we wpisie. – Wszelkie dodatkowe atrakcje, jak te których doświadczyliśmy podczas pobytu nad zalewem w Janowie Lubelskim, to po prostu przysłowiowa wisienka na torcie. Zanim postanowiliśmy wybrać się na nasz rajd dokonaliśmy pierwszej i jedynej selekcji, która polegała na wyborze tylko takich rozwiązań, których realizacja umożliwiałaby nam wspólne, rodzinne przeżycie przygody, tylko taka opcja wchodziła w grę, albo jedziemy wszyscy albo nikt. Rodzina, wspólne działania, wspólne spędzanie czasu to dla nas sprawa najważniejsza, cenimy ją sobie ponad wszystko. Tego pragnęliśmy najbardziej, aby nasza wyprawa miała przede wszystkim rodzinny charakter. I to udało nam się w 100%! To był naprawdę niesamowity i ekscytujący początek wakacji oraz, mamy nadzieję początek naszej wielkiej i wieloletniej przygody z rowerami”.

Agnieszka Wolska z bratem i synem jeżdżą coraz dalej

https://www.instagram.com/p/BzV_nNcoZUNotgumD91A3G3fLUr7YILuXaOPaM0/?igshid=18ysz5z9hl83q

Pani Agnieszka wzięła udział w konkursie z bratem Michałem i synem Igorem. Okazało się, że wspólne wycieczki rowerowe to dla nich nie pierwszyzna!

„Aktywnie na rowerze jeżdżę od niecałych dwóch lat. Wcześniej cieszyłam się, że mój syn Igor chętnie wybiera się na przejażdżki z moim bratem Michałem. Jednak przyszedł i na mnie czas” – napisała pani Agnieszka. – „Zaczęło się od roweru trekingowego. Trochę oglądałam wyścigi kolarskie i ciekawiło mnie jak to jest jeździć szosą. I stało się, po długich poszukiwaniach kupiłam swoją pierwszą, wymarzoną – czerwoną kolarzówkę.” 

Zwyciężczyni podkreślała też, że od początku czuła wsparcie ze strony bliskich w rozwijaniu swojego nowego hobby.

„Zaczęliśmy jeździć wspólnie, całą trójką. Najpierw blisko, tak dookoła komina. Później trochę dalej – w kierunku moich pszczółek (prowadzę pasiekę). Zdarzyło się wystartować w naszym lokalnym pabianickim wyścigu rodzinnym. Tam niespodziewanie wszyscy odnieśliśmy sukces! Jednak naszym marzeniem było zrobienie 100 km. To się udało! 20 czerwca, rankiem zebraliśmy się i ruszyliśmy w drogę. Nie było łatwo. Wiał wiatr, później wyszło słońce i dogrzewało z góry. Jednak my niestrudzeni kręciliśmy dalej podziwiając świat. Do domu wróciliśmy zmęczeni, wyposażeni w zapas witaminy D do końca życia i z lekkimi ranami bojowymi (kto by się tym przejmował:)). Jednak przede wszystkim szczęśliwi, że udało nam się przejechać ten dystans! Już teraz planujemy pojechać jeszcze dalej… A może właśnie do Krakowa?”.

Rodzina Tauchertów poznawała ronda w Lesznie

https://www.facebook.com/story.php?story_fbid=705351289925365&id=100013515012682

Listę zwycięzców uzupełniła rodzina Tauchertów. Pan Tomasz wykazał się w swoim wpisie także niemałym talentem pisarskim, barwnie opisując przygody związane z wspólną, rodzinną jazdą na rowerach.

„Dobrze znana potrawa przyprawiona inaczej niż zwykle, staje się jak nowa. Wystarczy zmienić przerzutkę i już ten sam rower inaczej się prowadzi.

– Dziewczyny wstajemy, dziś Dzień Ojca! – I powiodło się, tym razem nie potrzebne były inne „budziki”. Wystarczyło, że dzień wcześniej przyszykowały prezenty dla taty.
Padło hasło ze strony rodziców: – Idziemy na rowery., ale tym razem hasło nie zadziałało. Zgrzytnęło w naszym rodzinnym zespole, jak w rowerze czasem zgrzyta łańcuch. A po co, tak gorąco, nie chce nam się…”

Na szczęście wycieczkę udało się jednak zorganizować i jak pokazują wyniki konkursu, z dużym powodzeniem!

„Udało się. Dziewczyny chętnie zabrały kaski, listę z nazwami leszczyńskich rond, ołówek do skreślania odkrytych rond, wodę i żelki z Dnia Dziecka. Niemal codziennie przejeżdżamy samochodem przez jakieś rondo. Przejeżdżamy je, nie myśląc jak się nazywa, jak wygląda. Chcemy szybko i poprawnie je pokonać, skupiając się, który zająć pas i kiedy włączyć kierunkowskaz.
Docierając do tych samych rond, ale na rowerach myśleliśmy inaczej. Interesowało nas jak rondo się nazywa i dlaczego. Ktoś z nas obchodził rondo dookoła i szukał najlepszego miejsca do zrobienia zdjęcia. Wreszcie mama mogła zobaczyć jakie rośliny posadzili pracownicy Zieleni Miejskiej na wiosnę. Mogliśmy porównywać i wybrać najładniejsze. Bawiliśmy się przy okazji w: „co w życiu jest okrągłe” ( tort, znaki drogowe).


Dziewczynki dowiedziały się, które rondo jest najstarsze w Lesznie, które najmłodsze, a gdzie dopiero powstaje. Poznały słowo „roszarnia”. Na głos przeczytaliśmy wzruszającą historię życia pewnej dziewczyny o pseudonimie Inka. Odkrywanie rond zajęło nam prawie trzy godziny, a przejechaliśmy przeszło 20 km. Wróciliśmy zmęczeni, ale „napompowani” świeżym powietrzem, z pozytywnymi odblaskami w oczach”.

 

Powiązane artykuły