View Article View Article

Sztuka ucieczki według Alessandro De Marchi

„Myślę, że jazda i ściganie się w ucieczce, jest pewną umiejętnością. Trzeba to czuć i jeśli masz do tego zmysł, to bardzo może ci to pomóc.”

“Czasami możesz znaleźć się w ucieczce tylko dlatego, że twoja ekipa cię o to poprosiła. Jeśli jednak wierzysz w swój sukces i czerpiesz radość z takiej agresywnej jazdy, to wiele to zmienia. Doświadczenie jest wtedy zupełnie inne.”  

Gdzie się wszystko zaczęło

“Na początku zacząłem szukać swoich szans w ucieczkach, bo jeździłem w mniejszej drużynie i naszym jedynym celem było pokazać barwy i sponsora zespołu na czele wyścigu. Rozumiałem to. Potem jednak taka jazda zaczęła przekładać się na wyniki i poczułem, że to może być mój sposób na osiągnięcie sukcesu w kolarstwie. Jazda na czele zaczęła sprawiać mi przyjemność, a potem uświadomiłem sobie, że taki styl trafia też do serc kibiców.” 

„Gdy byłem młodszy i nie mogłem jeszcze gotowy na wygrywanie dużych wyścigów, takich w które celuję obecnie, wystarczyła mi świadomość, że ludzie cieszą się z mojej jazdy, wspierają mnie. To mnie satysfakcjonowało. Było to – i nadal jest – coś z czego byłem dumny, gdyż jest to najważniejsza część naszej pracy. Robimy spektakl dla kibiców, by się dobrze bawili. Inni zawodnicy robią to w inny sposób, ale ja uznałem, że w moim przypadku najlepiej sprawdza się aktywna jazda. Jazda w ucieczce to mój ulubiony styl ścigania, choć w ostatnim czasie moje podejście się trochę zmieniło. Sama obecność w odjeździe mnie już nie zadowala. Teraz chcę też osiągnąć dobry wynik na mecie.” 

Czytanie wyścigu 

“Najważniejszą rzeczą przy planowaniu udanej ucieczki jest dokładna analiza trasy. To jest klucz do wszystkiego, od tego wszystko się zaczyna. Jeśli znajdziesz odpowiedni teren, który po pierwsze odpowiada ucieczce, a po drugie odpowiada tobie, to wtedy trzeba się skupić na tym dniu. Im lepiej znasz trasę, tym bardziej będziesz gotowy, a im lepiej jesteś przygotowany, tym twoje szanse są większe.”

“Podczas tygodniówki, albo Wielkiego Touru trzeba się też przyjrzeć temu, co czeka nas przed tym wybranym etapem i co będzie po nim. Pozwoli nam to lepiej zrozumieć jak wyścig może się ułożyć. Jeśli to dobrze przeanalizujemy, to możemy zacząć się zastanawiać jak wykorzystać swoją energię, by dostać się do ucieczki.” 

Właściwy odjazd

“Tak jak ważny jest wybór właściwego etapu, tak samo istotne jest wybranie odpowiedniego momentu na atak. Trzeba w pełni rozumieć co dzieje się podczas wyścigu, by zabrać się z dobrą grupką. Musisz wiedzieć, które ekipy chcą kontrolować przebieg rywalizacji, a które liczą na udaną ucieczkę. Jeśli to zrozumiesz, będziesz znać dokładny moment, w którym musisz zaatakować i unikniesz w ten sposób niepotrzebnych prób i marnowania energii.”  

“Czasami ucieczka formuje się nieco przez przypadek, czasami trzeba mieć po prostu instynkt. Możesz próbować raz za razem i nie trafisz w odpowiedni moment, a możesz spróbować tylko raz, co wiele razy mi się przytrafiało, i odjedziesz. Z drugiej jednak strony czasami trzeba spróbować kilka razy i nawet gdy ci się wydaje, że sytuacja zmierza w złym kierunku, nie możesz się poddawać. Jeśli będziesz czekać na uśmiech losu w większości przypadków możesz się nie doczekać. Trzeba pomóc szczęściu”. 

Dwa wyścigi

“Po tym jak znajdziesz odpowiednią grupkę, zaczyna się kolejny wyścig i musisz się rozejrzeć z kim jedziesz w ucieczce. Musisz się zastanowić nad kim masz jaką przewagę i potem możesz zacząć myśleć jak pokonać rywali.  Ciężko jest wszystko zaplanować, gdyż sukces w ucieczce zależy od wielu czynników. Zwykle ta rywalizacja przebiega w inny sposób niż początkowo się spodziewasz.”

“Ten mały wyścig jest czymś co lubię najbardziej w ucieczkach. Uświadamiasz sobie, że można praktycznie wyrzucić do kosza charakterystykę, czy statystyki danego kolarza, bo wszystko się zmienia. Często widziałem, że zawodnik na papierze najsilniejszy nie jest tym najmocniejszym na koniec długiego dnia w odjeździe, w ciężkim terenie.”

Wewnętrzna walka: Nogi vs Głowa

“Przeważnie twoje nastawienie do wyścigu decyduje o tym, jak ci pójdzie i za to odpowiada głowa. Kiedy jedziesz w ucieczce z zawodnikami, którzy cieszą się z samego faktu, że są w odjeździe i nie liczą na wynik na mecie, szanse takiej grupy są niewielkie. Ja na to patrzę w ten sposób – jeśli jesteś na czele, to jest to twoja jedyna szansa na dobry rezultat. Więc lepiej dać z siebie wszystko, niż potem żałować, że można było pojechać mocniej.  Wszystko sprowadza się do twojego mentalnego nastawienia do wyścigu.” 

“Na przykład moje zwycięstwo etapowe w Vuelta a España w 2018 to była tylko i wyłącznie kwestia siły mentalnej. Selekcja tego dnia była długa i powolna. Zaczęło się od dużej grupy, z której kolarze po kolei odpadali. Tworzyły się coraz to mniejsze grupki i w końcu zostało nas tylko dwóch. W tamtym momencie liczyła się już tylko siła umysłu. Dla mnie jest to najtrudniejsze element wygrywania, ale też dający największą satysfakcję.” 

“Zawsze trzeba zrobić ten pierwszy krok, czyli zaatakować. To co pozwala ci przejść do kolejnego etapu to dobre nogi, ale im jesteś bliżej mety, tym mniejszą rolę odgrywają nogi, a większą głowa. Tym elementem można wiele ugrać. Jeśli jesteś najmocniejszy, to łatwo jest korzystać z siły nóg, ale na szczęście czasami nie chodzi tylko o to.”

Idealna liczebność

“Jeśli grupa jest duża, to może być jej ciężko odnaleźć właściwą harmonię i sprawić, by każdy przykładał się do pracy. Z tego powodu nie lubię, gdy ucieczka jest zbyt liczebna, czyli liczy więcej niż 15 zawodników. W takim przypadku jest zbyt wiele możliwości i trudno jest kontrolować przebieg zmagań.  Myślę, że najlepsza jest grupka licząca od sześciu do dziesięciu kolarzy. Ma się wtedy wystarczająco dużo ludzi, by sprawić problemy peletonowi. Oczywiście, jeśli z przodu jest 20 osób i masz pewność, że wszyscy będą się angażować w nadawanie tempa, to jest to jeszcze lepsza sytuacja, ale najczęściej tak to nie wygląda w praktyce. Zawsze się znajdzie ktoś kto nie chce pracować i to powoduje problemy.” 

“Gdy w ucieczce jest sześciu do dziesięciu zawodników to współpraca jest łatwiejsza, a to jest podstawa sukcesu. Musicie razem pracować i jeśli każdy ma ten sam cel, czyli dojechanie do mety, to szanse rosną. Jeśli jedziesz z kolarzami, którym nie zależy lub którzy nie wierzą w powodzenie akcji, to już wiadomo, że oni się poddadzą i nie możesz na nich liczyć. W pierwszej fazie wyścigu musicie współpracować ze sobą praktycznie tak jak byście byli jedną drużyna i jeśli już wiecie, że dojedziecie do końca to wtedy ta “drużyna” przestaje istnieć. Jeśli na początku nie będziecie jechać jak zespół, nie będziecie mieć w ogóle szansy, by na koniec walczyć o zwycięstwo. Przez część wyścigu musicie być przyjaciółmi, a w końcówce znowu możecie wrócić do bycia rywalami.”

Timing decyduje o wszystkim  

“Nie ma żadnej zasady odnośnie tego kiedy zaatakować z ucieczki, trzeba to czuć. Czasami ruch, który na pierwszy rzut oka może się wydawać zbyt wczesny, okazuje się być tym właściwym. Zawsze staram się pamiętać, że jeśli jesteś w ucieczce i chcesz wygrać, to nie możesz pozwolić nikomu na to, by odjechał od grupy na większą odległość, nawet jeśli do mety jest jeszcze daleko. Nigdy nie wiesz co może się wydarzyć. Przegrałem tak w przeszłości kilka wyścigów, bo myślałem, że atak 50 kilometrów przed końcem nie ma szans powodzenia, a potem ci atakujący dojeżdżali do mety.” 

“To kiedy wykonać potencjalnie decydujący atak zależy od twojego wyczucia i tego, jak siebie oceniasz w stosunku do rywali. Nawet jeśli odrobiłeś pracę domową, znasz trasę w szczegółach, trudno przed rozpoczęciem wyścigu wyznaczyć jeden konkretny moment na zwycięską akcję. Nie ma tu żadnej reguły, nie ma przepisu na sukces. Każdy wyścig jest inny.”  

“Oczywiście możesz mieć jakiś pomysł, ale na koniec i tak wszystko sprowadza się do tego, czy potrafisz dobrze czytać wyścig i czy wierzysz w siebie. Na przykład, gdy wygrałem etap Vuelty rok temu to było nas z przodu 30 osób. Wiedziałem, że muszę zaryzykować. Nie mogłem sobie pozwolić na to, by kasować wszystkie ataki, podążać za rywalami, tylko musiałem zaufać intuicji i samemu zaatakować. Jeśli uznasz, że to jest twoja okazja, by się oderwać, to musisz to poczuć. Po ataku pozostaje skoncentrowanie się na tym, by wywalczyć dobry rezultat i nie można obniżyć poziomu skupienia aż do samej mety.”

Każde zwycięstwo jest inne 

“Często jestem pytany o moje ulubione zwycięstwo. Nigdy nie jestem jednak w stanie wybrać jednego. Każda ucieczka jest inna i za każdym triumfem stoi inna historia. Każda z wygranych ma dla mnie inne znaczenie.” 

“Gdy odniosłem moje pierwsze zwycięstwo w Vuelcie to wydawało mi się, że potrzebowałem tysiąca prób, by się na początku oderwać. Szczerze mówiąc na starcie nie myślałem o wygranej. Miałem za sobą Tour de France i moje starania w tym wyścigu nie przełożyły się na żaden wynik. W Hiszpanii jednak zdołałem wjechać na metę na solo i byłem najmocniejszy tego dnia. Tak naprawdę było to najłatwiejsze zwycięstwo z trzech, które odniosłem w hiszpańskim Wielkim Tourze, bo zaatakowałem w końcówce raz, pozostali rywale nie byli w stanie odpowiedzieć i ostatnie dziesięć kilometrów przejechałem samotnie.”

“Moja druga wygrana w Vuelcie miała miejsce po tym, jak wróciłem po kontuzji, wiięc w tym przypadku też za bardzo nie liczyłem na wiele. Byłem bardzo zmęczony, ale na finiszu cały czas atakowałem i ostatecznie znalazłem jakieś rezerwowe pokłady energii w nogach. To był niesamowity dzień i być może była to najtrudniejsza wygrana dla mnie zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym. Giro dell’Emillia też był dla mnie wyjątkowym wyścigiem, ponieważ wcześniej nigdy nie uważałem się za specjalistę od jednodniówek.” 

Powiązane artykuły